Do końca świata i jeszcze dalej

200

Miałem pisać przez sto dni.

--

Tak to już chyba jest. Nasze wyobrażenia o tym, co możemy zrobić są zawsze węższe niż to, co rzeczywiście jest możliwe. Jedna akcja prowadzi do kolejnej. W naszej głowie zostaje "wyryta" pewna codzienna czynność. Dzień wydaje się niepełny bez niej. Niedomknięty. Tak, jakbym zapomniał o myśleniu.

Bo to jest dziennik. Dziennik moich myśli.

--

Dużo myślę. Kiedyś myślałem za dużo. I właśnie z tego powodu zacząłem wyciągać te myśli z mojej głowy. Wyciągać, rozwałkowywać i lepić z nich coś konkretnego. Bardzo często nic z tego nie wychodzi. Tak 90% czasu.

Jednak czasami wyrzucę odpowiednio dużo, rozwałkuję odpowiednio dokładnie i ulepię odpowiednio solidnie, że powstanie coś. Coś, co już nie jest tylko myślą. Coś, co już nie jest mną.

Żyje sobie to coś niezależnie ode mnie. Ktoś inny to zobaczy. I sobie hapsnie trochę. A może potem sam z tego coś wyrzuci, rozwałkuje i ulepi.

--

Do końca świata i jeszcze dalej.

Peace.

More from In Search For Balance
All posts