Powrót

Mam nadzieję, że wszyscy już dobrze wiemy, że najlepszą metodą nauki jest nauka na błędach.

Ja też się tak uczę. Codziennie.

Przez ostatnie sześć miesięcy nauczyłem się jednej rzeczy - zbyt długi sprint zawsze skutkuje w krachu. 

A więc było tak:

Koniec Gimnazjum, no to trzeba wszystko ładnie zrobić. Wyrobić się ze wszystkim na czas, dobrze napisać test gimnazjalny itp. Oprócz tego zainspirowany masą książek i takim ogólnym wzrostem w życiu, postanowiłem wreszcie zacząć rozwijać moje pasje. 

  • Przygotowałem miesięczny Kurs Produktywności w Montessori
  • Pisałem post na bloga po angielsku co tydzień
  • Przygotowywałem podcast co tydzień
  • Czytałem bardzo dużo
  • Byłem tutorem dla kilku osób

Czy to za dużo?

Śmiem powiedzieć, że nie. Ponieważ jakoś się z tym wyrobiłem. Ale było to za dużo. Pod koniec maja, początek czerwca nastąpił krach. Nie wiedziałem co mam robić, nie mogłem się nad czymkolwiek skupić, nie miałem pomysłów, nie miałem motywacji, czułem się źle i bezcelowo. 

Przez to czerwiec był bardzo nijakim miesiącem. Prawie nic nie zrobiłem.


Morał z tej historii (dla mnie) jest taki: ingorować zewnętrzną presję

More from In Search For Balance
All posts